Ekonomia i Biznes

Przewalutowanie to zły pomysł – kredyty we frankach

Kredyty we frankach zatrzęsły naszym krajem. Dwukrotnie. Pierwszy raz, kiedy były masowo udzielane, ponieważ spowodowały przypływ ogromnego kapitału na rynek nieruchomości, dzięki czemu zaczęto budować ogromną ilość mieszkań i domów, ale też ich ceny znacząco wzrosły. Drugi wstrząs nastąpił w chwili, kiedy koniunktura się nagle załamała i wartość obcych walut, z frankiem na czele, wystrzeliła do góry.

Efektem zmian było to, że zadłużenie ogromnej ilości osób nagle się niemal podwoiło, co nawet przy stosunkowo niskich stopach procentowych oznaczało drastyczny wzrost miesięcznej raty. Powstały wtedy pomysły o przewalutowaniu kredytu.

Przewalutowanie nie rozwiązuje problemu

Podstawowy problem z przewalutowaniem kredytu jest taki, że nie rozwiązuje on podstawowego problemu kredytobiorcy, jakim jest potężny wzrost jego zadłużenia denominowanego w złotych polskich. Jeśli bowiem dokona się przewalutowania już po fakcie, czyli w momencie, kiedy frank jest warty znacznie więcej, przewalutowanie usankcjonuje i zabetonuje nowy stan rzeczy.

Przewalutowanie oznacza bowiem spłatę starego kredytu za nowy, ale w innej walucie. Jest to uproszczone spojrzenie na sprawę, ale całkiem trafne. Jeśli braliśmy kredyt w momencie, kiedy frank kosztował 2,50zł, a przewalutowania dokonujemy w momencie, kiedy frank kosztuje 4,00zł, nasze przewalutowanie będzie dokonane po wyższej cenie. Oznacza to, że nie musimy się już bać dalszego wzrostu franka, ale nie skorzystamy nic na spadku jego wartości. Zasada, którą promuje wielu kredytodawców oraz nadzory finansowe mówi, że nie warto zadłużać się w walucie innej niż ta, w której się zarabia. Tylko co to ma do rzeczy, jeśli  dług już istnieje?

Lepiej minimalizować koszty

Znacznie lepszym podejściem jest minimalizowanie kosztów spłaty kredytu we frankach. Pozwoli nam na to internetowy kantor wymiany walut Amronet.pl. Kiedy bowiem płacimy ratę we franku, robimy to w złotówkach i bank przelicza waluty stosując swój spread.

Kantor online także oczywiście ma swój spread, bo bez niego nie byłby w stanie przetrwać na rynku, ale waluty online obarczone są minimalnym spreadem, często na poziomie poniżej 1%. W ten sposób można oszczędzić nawet około 10% na wartości każdej raty, dzięki czemu całe zobowiązanie się o tyle zmniejszy. Nie ochroni nas to przed ryzykiem kursowym, ale prawda jest taka, że praktycznie wszystko co złe, już się wydarzyło teraz trzeba zarządzać konsekwencjami.